Norbert Grzybek

W niebie w tej chwili musi być wesoło

Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz o swoich planach na przyszłość – Woody Allen

Ten cytat często był przywoływany na różnych warsztatach, gdy razem z uczestnikami podkreślaliśmy role planowania, czy to w kontekście zarządzania zespołami, negocjacji, czy budowania odporności psychicznej. Traktowany był jako pewnego rodzaju ostrzeżenie, że planowanie jest dobre, ale elastyczność w podejściu do planów równie ważna.

Jeszcze kilka miesięcy wcześniej rzeczywistość wydawała nam się w miarę przewidywalna. W grudniu, składając sobie życzenia, czy to świąteczne, czy noworoczne, kiedy słyszeliśmy „wszystkiego najlepszego”, każdy z nas miał w głowie, mniej więcej, obraz tego, co to by mogło znaczyć. Mieliśmy plany na nadchodzący 2020 rok. Na ferie, Wielkanoc, majówkę, wakacje. Na Życie.

Przyszedł marzec i nagle okazało się, że wszystkie te plany można sobie o dowolny kant potłuc. Zresztą nie tylko te. Przyszedł marzec i okazało się, że większość z nas musi zejść do podstaw piramidy potrzeb Maslowa, by zająć się kluczowymi obecnie potrzebami. W związku z tym, budowane do tej pory poczucie bezpieczeństwa stało się wspomnieniem, a strefa komfortu przeszłością. Od bardzo dawna, bo chyba od czasu zmian ustrojowych, tak wielu z nas nie było zmuszonych do tego, aby zacząć walczyć o zaspokojenie tych najniższych, ale i najważniejszych potrzeby. A biorąc pod uwagę, że to było 30 lat to wielu tego zupełnie nie pamięta i nie wie jak to było. Co znamienne jest to pokolenie najbardziej produktywne, bo to dzisiejsi 20 i trzydziestolatkowie. Brakuje im doświadczenia, punktów referencyjnych, emocjonalnych odnośników, sprawdzonych wzorców zachowań.

Na którymś z  onlinowych już warsztatów, usłyszałem od jednego z menadżerów: „Gdyby mi ktoś opowiedział w styczniu o tym, że coś takiego się zadzieje, to potraktowałbym to jako fantastykę i to mało naukową. Nie uwierzyłbym”

Rozsypało się poczucie bezpieczeństwa zarówno na poziomie indywidualnym jak i społecznym, strefa komfortu, a zaraz potem poczucie kontroli nad własnym życiem, osłabiając możliwość zarządzania emocjami. W miejsce zwykłego strachu, odczuwanego często nawet przed marcem przez zwykłych ludzi, pojawił się lęk, a w zwykłe codzienne zmartwienia zostały zastąpione zamartwianiem się poprzez przyzywanie najczarniejszych z czarnych myśli i scenariuszy.

W takim scenariuszu najpierw na koronowirusa lub choroby współistniejące, umiera duża część rodziny, później, pozbawieni pracy, nie możemy utrzymać i nakarmić rodziny. Zdesperowani robimy skok na butik z bułkami, kiedyś nazywany piekarnią. Przyłapani na gorącym uczynku z trzema bułkami za tak zwana pazuchą i jedną w ustach, trafiamy na 7 lat do suwalskiego obozu pracy resocjalizacyjnej. W miedzy czasie podstępna opieka rodzinna sprzedaje nasze dzieci zagranicznym klientom do adopcji, albo na części, a partner/ka popełnia z rozpaczy samobójstwo. Nieudane zresztą, co jest w naszej najczarniejszej przyszłości, karalne. Zostaje więc skazana dożywocie w zaciszu klasztornym, w celu odkupienia śmiertelnego grzechu.

Że niby fantastyka? No tak …

Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że zgodnie z teorią decyzji, jako ludzie podejmujemy działania kierując się subiektywnym prawdopodobieństwem, to nie jest to już takie fantastyczne.

Myślę, że nasza władza, chcąc zachować słuszną linię dobrostanu umysłowego obywateli, w razie czego, wyda nakaz obligatoryjnego zażywania środków antydepresyjnych i będzie to kontrolowane przez aplikację „#WeźPigułkę”.

Każdy z nas może również wziąć odpowiedzialność za to, co te wszystkie myśli, wywoływane prze „sytuację” i „kontekst” nam robią. Postarać się odzyskać kontrolę nad myślami i tym, co w związku z nimi zrobimy.

Ćwiczenie:

  1. Zainstaluj sobie w głowie aplikację #zdysocjuj_mnie. Puść w niej swoje myśli kiedy zaczynasz odczuwać niepokój. Spróbuj  je zauważać i obserwować, ale bez poczucia, że musisz za nimi podążyć i wchodzić głębiej w ich treść. Tak jakbyś był widzem, a nie aktorem mentalnego spektaklu..
  2. Pamiętaj, że myśli to projekcja twojego umysłu. Nie są faktami. Spróbuj je potraktować wyłącznie jako wydarzenia mentalne.
  3. Zapisz swoje myśli na papierze. W ten sposób nabierzesz do nich dodatkowego dystansu i z mniejszym napięciem emocjonalnym, a więc bardziej racjonalnie,  zastanowisz się nad ich znaczeniem.
  4. Zadaj sobie pytania zmieniające perspektywę:
  • Na ile ta myśl jest prawdą i jakie są na to dowody?
  • Czy ta myśl pozwala mi się czuć, tak jak chcę się czuć?
  • W jakim stopniu ta myśl pomaga mi realizować moje cele?
  • Czy przyszła mi do głowy automatycznie?
  • Skąd wiem, że wyciągam poprawne wnioski?
  • Co w tej myśli, co mogę zakwestionować?
  • Co pomyślałbym o tym w innym czasie, w innym nastroju?
  • Co powiedziałbym/ powiedziałabym gdyby to była myśl nurtująca przyjaciela, przyjaciółkę?

Kiedy pojawią się myśli, które intensyfikują coraz mocniej twój stres i nakręcają historię, zmień miejsce, w którym ta myśl przyszła ci do głowy, skorzystaj z oddechu, takiego przeponowego, przekieruj uwagę na oddech i obserwuj choćby przez kilkanaście sekund każdy wdech i wydech. Już po chwili zauważysz, że umysł się uspokaja i wycisza. Kiedy nie nakarmisz jej energią, nie zasilisz jej swoją uwagą, osłabisz jej wpływ na siebie.

A kiedy w danej sytuacji nic nie możesz już zmienić, spróbuj przyjąć inny punkt widzenia i zadaj sobie pytanie: czego mogę się nauczyć dzięki tej sytuacji?

Przeżyłem wiele lat i miałem wiele problemów, z których większość nigdy się nie wydarzyła – Mark Twain

kopia ze strony https://wojtekgrad.pl